Potrawka z ciecierzycy i pasta z pestek - Vegg

Potrawka z ciecierzycy i pasta z pestek - Vegg

Miałyśmy to ogromne szczęście móc otrzymać od firmy Vegg dwa wybrane przez nas produkty, które wykonane są ręcznie tylko i wyłącznie z naturalnych i ekologicznych składników! Firma ma bardzo ciekawą ofertę, dania są niebanalne i właściwie to dosłownie każdego chciałybyśmy spróbować. Oferta podzielona jest na dział: śniadania, lunche, pasty oraz box ugotuj sam (gdzie otrzymamy odmierzone składniki razem z przepisem). Trzeba przyznać, że wybór był bardzo trudny ale ostatecznie postawiłyśmy na smaki, które trudno byłoby nam zrobić.







Nazwa: Ciecierzyca z nutą koreańskiej ostrości oraz pasta z pestek dyni i słonecznika
Firma: Vegg
Skład:
Ciecierzyca z nutą koreańskiej ostrości: ciecierzyca, marchew, cebula, papryka czerwona, papryka zielona, bulion z wodorostów kombu, pasta koreańska (hand made), sos sojowy, olej sezamowy, olej ryżowy, uprażony sezam, czosnek, miodek z mniszka (hand made)

Pasta z pestek: pestki dyni, pestki słonecznika, czosnek, cytryna, olej ryżowy, pieprz, ksylitol, sól himalajska
Wartości odżywcze: brak informacji
Informacje dodatkowe: odpowiedni dla wegan i wegetarian, ręcznie wykonany wyłącznie z naturalnych i ekologicznych składników
Sklep: vegg.pl
Cena: ciecierzyca - 15 zł , pasta – 15 zł


Nasza opinia
Wygląd: Dostałyśmy dwa słoiczki uroczo opakowane w kartonik i zawiązane sznurkiem na kokardkę (widać, że zadbano o każdy szczegół). Etykiety są bardzo przejrzyste bez zbędnych udziwnień, które idealnie pasują do całej oprawy. Po otwarciu potrawki z ciecierzycy naszym oczom ukazała się rzadka zupka z bardzo dużą ilością ciecierzycy oraz warzyw (i o to nam chodziło!). Słoiczek z pastą również był wypełniony po sam brzeg z widocznymi kawałkami pestek słonecznika.
Na początku postanowiłyśmy zjeść potrawkę a na drugie danie ugotowałyśmy sobie młode ziemniaczki, bo czułyśmy, że z pastą stworzą świetny duet.

Smak: Generalnie nie lubimy obiadów na zimno dlatego potrawkę podgrzałyśmy, dzięki czemu naszym zdaniem była bardziej aromatyczna, no i ostrzejsza. Sama zupka ma nietypowy smak, który pewnie zawdzięcza tym wszystkim koreańskim nutom. Trudno nam jest porównać ją do czegokolwiek, bo to było nasze pierwsze zetknięcie z takimi aromatami. Ale co najważniejsze było pysznie. Nawet stwierdziłyśmy, że gdybyśmy były w Korei to na pewno nie umarłybyśmy z głodu, bo w tamtejszej kuchni na pewno byśmy zasmakowały. Ciecierzycy tak jak już pisałyśmy było naprawdę dużo i idealnie łączyła się ze smakiem pozostałych warzyw (szczególnie cebulka dzięki zupie nabrała fantastycznego smaku). Natomiast prażona nuta była zwieńczeniem wszystkiego. Sezam był dobrze wyczuwalny a nawet nie pogniewałybyśmy się jakby było go więcej.
Dobra. Ziemniaczki w mundurkach się ugotowały, więc czas na pastę. Jej zapach rozprzestrzenił się po pokoju od razu po otwarciu wieczka. Intensywny czosnkowy aromat jest w sam raz dla wielbicieli tego afrodyzjaku. My, niekoniecznie za nim przepadamy. Myślałyśmy, że całość będzie zbita i gładka a nawet tłusta. Nic bardziej mylnego. Struktura była lekka, z cząsteczkami słonecznika i pestek dyni, bez żadnej tłustej warstwy. W smaku naprawdę mocno czosnkowa i pieprzna, dopiero w drugiej kolejności czuć charakterystyczny smak pestek. Natomiast po złączeniu jej z gotowanymi warzywami całość staje się idealnie wywarzona. Co najważniejsze pasta nie była zbyt słona, co dla nas jest bardzo istotne.

Podsumowanie: Jesteśmy bardzo zadowolone z tego, że spróbowałyśmy takich nietypowych smaków. Dzięki temu wiemy, że koreańskie nuty to są nasze nuty a pastę z pestek mimo zbyt czosnkowego aromatu zawsze chciałybyśmy mieć przy sobie. Firma jest bardzo rzetelna i wykonuje wspaniałą robotę. Fajnie by było gdyby produkty od Vegg były dostępne w powszechnie w jakiejś sieci sklepów, bo wtedy więcej ludzi zdecydowałoby się chociaż jednego dania spróbować a wtedy na pewno daliby się wciągnąć tym słoikom :D

Na koniec chciałybyśmy podkreślić, że mimo iż tak dobra recenzja powstała ze współpracy z firmą Vegg to produkty zostały przez nas ocenione rzetelnie i maksymalna ocena nie była warunkiem postawionym przez firmę ;) Bo jak tutaj nie docenić smacznego i naturalnego jedzenia?



Ocena: 6 pand
Chałwowy tofurnik z galaretką z owocowych batoników Frupp

Chałwowy tofurnik z galaretką z owocowych batoników Frupp

Sezon na truskawki trwa. Paczka Otrębusiów czekała na wykorzystanie w wypieku. Od dawna też planowałyśmy wykonać swój pierwszy tofurnik. Dodatkowo dowiedziałyśmy się, że Grecy często łączą chałwę z truskawkami a na dokładkę otrzymałyśmy owocowe batoniki od Celiko (ich recenzja była jednym z pierwszych na blogu tutaj). O to wynik połączenia tych wszystkich faktów! Powstał przepyszny chałwowy tofurnik z truskawkami z niezwykle zdrową i pyszną galaretką z batoników na otrębowym spodzie z melasą! Po prostu eksplozja smaków! Koniecznie musicie wypróbować to połączenie :)

Zamysł był taki aby z batoników zrobić sorbety ale masa jest zbyt dobra i za apetycznie wygląda aby tylko tak ją wykorzystać :P Dlatego powstał jeden lodzik i dodatkowo galaretka :D
Co do tofurnika to nie powstałby bez pomocy Iny z naszego ulubionego bloga true taste hunters (specjalistka od wegańskich wypieków ) Dziękujemy :*







Składniki (śr: 18cm):

Spód
-paczka ciastek Otrębusie (170g) lub otrębów gryczanych/owsianych
-30g oleju kokosowego (lub masła)
-30g płynnej melasy z karobu (lub miodu)

Masa z tofu
-360g naturalnego tofu (2x 180g) (u nas firmy POLSOJA)
-ok 260g śmietanki z 1 puszki mleka kokosowego (schłodzonego przez kilka dni)
-160g chałwy (domowej lub kupionej bez syropu g-f np. firmy KOSKA) 
- ½ szkl. ksylitolu
-sok z 1 małej cytryny
-6g agaru

Masa owocowa
-7 batoników FRUPP (u nas 5 truskawkowych i 2 malinowe)
-300 ml wody
-2 płaskie łyżeczki agaru

Dodatkowo
-woda z sokiem z cytryny (do nasączenia spodu)
-truskawki

SPÓD
Ciastka pokruszyć, zmieszać z płynnym olejem i melasą, ugnieść na dnie tortownicy. Piec w 180’C 15 minut. Po wyjęciu z piekarnika będzie miękki ale stwardnieje wraz ze spadającą temperaturą.

MASA Z TOFU
Tofu odsączyć z zalewy zblendować wraz z chałwą, ksylitolem, sokiem z cytryny na bardzo gładką masę. Śmietanę kokosową ubić w osobnej misce na sztywno. Przełożyć ją do masy z tofu i miksować chwile do połączenia. Agar wymieszać w małym garnuszku z kilkoma łyżkami masy, całość zagotować i trzymać na małym ogniu jeszcze minutę. Po tym czasie przelać do reszty masy i wszystko dokładnie zmiksować.

Kliknij aby powiększyć
MASA OWOCOWA
Do miseczki z wodą wkruszyć batoniki. Mieszać do ich rozpuszczenia (zostaną kosteczki owoców). Całej owocowej masy powinno być ok 500-550 ml. Do garnuszka wlać ½ szkl. masy owocowej, wsypać agar i wymieszać. Podgrzać masę i gotować przez minutę. Wlać do całości, wymieszać.
 
Kliknij aby powiększyć

Spód nasączyć wodą z cytryną i wlać na niego część masy chałwowej. Wstawić tortownice do zamrażarki na ok 10-15 minut do ścięcia góry. Gdy tak się stanie wlać część masy owocowej i znów włożyć do zamrażarki. Następnie ułożyć na galaretce truskawki i zalać je resztą masy chałwowej, włożyć do zamrażarki. Gdy stężeje ułożyć kolejne truskawki, polać je resztą galaretki owocowej i ostatecznie znów włożyć do zamrażarki.
 
Kliknij aby powiększyć
Uwaga: Przed podaniem najlepiej aby torcik był w zamrażarce ok 3 godziny. Masy nie będą zbyt luźne ani zamrożone. Całość najlepiej smakuje gdy jest dobrze schłodzona :)



Jak zrobić lody sorbetowe z batoników?
Dwa batoniki pokruszyć i rozpuścić w 70 ml wody (ok. 1/3 szklanki). Wlać wszystko do foremki i wstawić na noc do zamrażarki. Po wyjęciu z zamrażarki zanurzyć na chwilę foremkę w gorącej wodzie aby łatwiej wyjąć lód z plastiku. 
Lody są bardzo owocowe, nieprzesłodzone i co najważniejsze z kawałkami owoców! :)


Płatki kukurydziane i chrupiące kulki zbożowe - BauckHof

Płatki kukurydziane i chrupiące kulki zbożowe - BauckHof

Dzięki temu blogowi mamy okazję czasem zjeść coś co przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Niedawno niczym dzieci dobrałyśmy się do chyba najdroższych płatków w naszym życiu. No cóż kusiły nas niemiłosiernie ale cena nas odstraszała, jednak chęć przeżycia tych słodkich doznań z dzieciństwa oraz pokazania ich na blogu sprawiła, że wydałyśmy ładną sumkę. Miałyśmy głęboką nadzieję, że się opłaci...







Nazwa: Płatki kukurydziane i chrupiące kulki zbożowe, częściowo w polewie czekoladowej.
Firma: BauckHof
Skład:
Płatki kukurydziane: kukurydza* 90%, cukier trzcinowy*, syrop ryżowy*, sól morska.
Kulki zbożowe: kasza kukurydziana* 59%, cukier trzcinowy*, czekolada półgorzka* 6% (masa kakaowa*, cukier trzcinowy*, masło kakaowe*), kakao w proszku* 6%, mąka ryżowa* 4%, mąka z komosy ryżowej (quinoa)* 4%, sól morska.
*z kontrolowanych upraw ekologicznych
Masa netto: 300g
Wartości odżywcze:
Płatki kukurydziane: 100g/374 kcal, tłuszcz – 0,6g w tym kwasy tłuszczowe nasycone – 0,2g, węglowodany – 84g w tym cukry – 7,8g, białko – 7g, błonnik – 2,7g, sól – 1,6g
Kulki zbożowe: 100g/385 kcal, tłuszcz – 5,4g w tym kwasy tłuszczowe nasycone – 2,6g, węglowodany – 72,9g w tym cukry – 22,2g, białko – 7,5g, błonnik – 7,3g, sól – 0,3g
Informacje dodatkowe: bezglutenowe, mogą zawierać śladowe ilości soi, bez mleka, wegańskie
Sklep: Intermarche, Społem
Cena: Płatki kukurydziane - 16 zł , Kulki zbożowe - 20,99 zł

Nasza opinia
Wygląd: Uroczy Jeżyk na opakowaniu zachęca do sięgnięcia po paczuszkę płatków. Jest to jednak najdroższy wybór tych smakołyków na naszym rynku. Co skrywa w sobie pan Jeżyk? W naszych łapkach znalazły się klasyczne płatki kukurydziane oraz kulki czekoladowe. Te pierwsze nie różnią się zbytnio od najbardziej znanych płatków kukurydzianych, jednak od Nestle, były nieco jaśniejsze. Kulki natomiast składały się z 3 opcji smakowych. Zbożowe -kakaowe, zbożowe oblane czekoladą (półgorzką) oraz bliżej nie określone -jasne.

Smak: Kukurydziane były odrobinę mniej słodkie od płatków Nestle. Ich plusem jest to, że nie rozmiękają aż tak szybko pod wpływem płynu, jednak im cieplejszy napój tym szybciej to następuje. Po prostu są bardzo smaczne. Dodatkowo skład też nam się podoba, ponieważ cukier trzcinowy i syrop ryżowy nadały ciekawej słodyczy nieco innej niż ta, którą oferuje nam biały cukier lub słodziki.

Co do kulek mamy mieszane uczucia. Zaleta pierwsza to dłuuuugi okres wchłaniania płynów. Nawet ciepły napój nie spowodował kompletnej papki, która jest standardowym etapem tego rodzaju płatków. Druga zaleta to ciekawe połączenie chrupek z dość grubą warstwą czekolady również twardej, która się nie rozpuszczała. No i koniec plusów. Zdecydowanie są za mało kakaowe. Jeśli ktoś spodziewa się zabarwionego mleka to może się bardzo rozczarować. Również ich poziom słodkości jest raczej niski, nawet dla nas gdzie z reguły uważamy to za plus był zbyt niski. Ciekawostką jest trzeci smak opisany wyżej przez nas jako „bliżej nieokreślone-jasne”. Są to kulki kukurydziane praktycznie bez smaku, nic dodać nic ująć.

Podsumowanie: Tak szczerzę to szału na nas nie zrobiły. Głównie dlatego, że za taką cenę spodziewałyśmy się czegoś dużo bardziej zapadającego w pamięci. Obie wersje są zdecydowanie za drogie a smak nie rekompensuje wydanych pieniędzy. Owszem są bez glutenu oraz ich skład jest przyjemny dla oka i żołądka ale wolałybyśmy zachować pieniądze i upiec własne musli niż zaufać panu Jeżykowi :/


Płatki kukurydziane
Ocena: 4 pandy

Kulki zbożowe
Ocena: 3 pandy

Zapraszamy do zakładki "Płatki śniadaniowe" po inne recenzje śniadaniowych umilaczy! :)
Pasztet pomidorowy z soi/cieciorki - Primaeco/Primavika

Pasztet pomidorowy z soi/cieciorki - Primaeco/Primavika

Pasztet to chyba jeden z najbardziej popularnych smarowideł do kanapek (przynajmniej w naszym domu tak było, ponieważ praktycznie codziennie dostawałyśmy do szkoły na szybko zrobione przez naszego tatusia dwie sklejone skibki chleba właśnie z pasztetem pomidorowym). Natomiast kiedy od święta pojawiły się kanapki z kremem czekoladowym to kwiczałyśmy ze szczęścia xD Nie żebyśmy narzekały, ponieważ jak to mówią "dobry pasztet nie jest zły" i jeśli jest on w towarzystwie mięciutkiej bułki z masłem to do dzisiaj miałybyśmy słabość do takiego połączenia. Jednak kiedy je się go niemal cały czas to nawet Nutella niejednemu by zbrzydła :P Teraz po długiej przerwie od tego typu produktów miałyśmy okazję wrócić do tych wspomnień z dzieciństwa dzięki firmie Primavika, która serwuje nam zdrowszą alternatywę zwykłych kupnych pasztetów. Po udanej recenzji wegetariańskich paprykarzy miałyśmy nadzieję, że będzie chociaż zjadliwie. Zobaczcie czy powiodło im się to :)  

bez certyfikatu







Nazwa: Pasztet pomidorowy z soi/cieciorki BIO
Firma: Primavika/Primaeco
Skład: sojowy: woda, soja* 42%, cebula*, koncentrat pomidorowy* 19 %, skrobia kukurydziana natywna, olej roślinny słonecznikowy*, przyprawy* (zawierają: seler i gorczycę), sól morska, substancja zagęszczająca: guma guar, przeciwutleniacz: kwas askorbinowy = witamina C.

Z cieciorką: woda, cieciorka* 39%, cebula*, koncentrat pomidorowy*17%, olej roślinny słonecznikowy*, skrobia kukurydziana natywna, przyprawy* (zawierają: gorczycę i seler), sól morska, substancja zagęszczająca guma guar, przeciwutleniacz: kwas askorbinowy = witamina C.
* – surowce ekologiczne
Masa netto: 160g
Wartości odżywcze: sojowy: 100g/162 kcal, tłuszcz – 7,5g w tym kwasy tłuszczowe nasycone – 0,9g, węglowodany – 14g w tym cukry – 2,6g, białko – 9,7g, sól – 0,96g

Z cieciorką: 100g/168 kcal, tłuszcz – 8,1g w tym kwasy tłuszczowe nasycone – 0,7g, węglowodany – 19g w tym cukry – 3g, białko – 5g, sól – 0,85g
Informacje dodatkowe: zawiera śladowe ilości gorczycy i selera. Nie zawiera cukrów, poza naturalnie występującymi w dodanych składnikach. Dla wegan i wegetarian. Bez glutenu (W naszym zakładzie używamy w niewielkich ilościach gluten pszenny. Istnieje możliwość jego obecności w produktach nie zawierających go w swym składzie.). Produkt ekologiczny.
Sklep: Alma, Stokrotka, Piotr i Paweł, Intermarche, Real, Społem, Leclerc, Marcpol
Cena: ok. 7zł

Nasza opinia
Wygląd: Dwa małe i urocze słoiczki, których zawartość ciekawiła nas już od dłuższego czasu. Po odkręceniu dekielka ukazuje się nam bardziej i mniej pomarańczowa masa, która pachnie jak dobry pomidorowy pasztet :) Cieszymy się, że wierzch jest nieco popękany, bo to świadczy o tym, że całość nie będzie tłusta a to jest wielki plus.

Smak: Najpierw sięgnęłyśmy po wersję z cieciorką. Konsystencja gładka aczkolwiek znajdowały się w niej maleńkie niedomielone grudki z ciecierzycy co nam w ogóle nie przeszkadzało. Smak był świetny! A tak właściwie znałyśmy go już wcześniej, ponieważ przypominało nam to wegetariańskie paszteciki, które robiłyśmy same już nie raz. Wyraźna pomidorowa nuta była tutaj wręcz pożądana i pod tym względem nie mamy również żadnych zastrzeżeń.

Następnie z ochotą otwarłyśmy wersję z soją. Kolor był lekko bledszy od swojego poprzednika, choć koncentratu pomidorowego w składzie znajdziemy tutaj więcej. Konsystencja w tym przypadku była również gładka wręcz kremowa, nawet jakby trochę piankowa, bez  jakichkolwiek grudek. Smak był bardzo podobny do pasztetu z cieciorką, był tak samo wyraźnie pomidorowy i dobrze doprawiony bez przesolenia (co warto podkreślić). Trudno nam zdecydować, która wersja bardziej nam smakowała, choć wyroby z cieciorki jakoś zawsze były nam bliższe ;)

Podsumowanie: Miałyśmy ochotę na bardzo dobry pomidorowy pasztet, o zbliżonym smaku do tego, którym zajadałyśmy się jeszcze parę lat temu z masełkiem i bułką. I taki właśnie dostałyśmy a nawet dwa! Co prawda już bez bułki i masła ale za to z warzywami gotowanymi na parze co jak zwykle było niezwykle udanym połączeniem. Skład tych produktów jest bardzo pozytywny zwłaszcza jakby przyrównywać je do zwykłych popularnych pasztetów w albuminowych opakowaniach. Jesteśmy bardzo zadowolone, że mogłyśmy ich spróbować, bo wiemy, że kiedy najdzie nas ochota na wspominki i powrót do smaków z dzieciństwa to na pewno wrócimy do tych pasztetów nie musząc martwić się o późniejsze dolegliwości żołądkowe. Jesteśmy także ciekawe innych wersji smakowych jakie proponuje Primavika i będziemy się za nimi rozglądać po sklepach.

z ziemniaczkiem xD
pasztet z cieciorki
pasztet sojowy

Ocena:
5 pand

Czekolada malinowa i kokosowa z jagodami - Mitzi blue - Zotter

Czekolada malinowa i kokosowa z jagodami - Mitzi blue - Zotter

Dalej chciałybyśmy Was zachęcić do głosowania na fb na nasz wypiek a dokładniej „torcik lodowa mleczna kanapka”, który bierze udział w konkursie. Będzie nam bardzo miło jeżeli zechcecie poświęcić swój czas na oddanie głosu, a możecie to zrobić klikając w link TUTAJ.


No i przyszedł w końcu ten upragniony czas, w którym dobrałyśmy się do naszego pierwszego Zottera :D Z pośród pięciu tabliczek jakie zamówiłyśmy najpierw sięgnęłyśmy po czekoladę malinową z serii Mitzi Blue. Dlaczego malinowa skoro zawsze wystrzegamy się tego smaku jeżeli nie jest on pod postacią świeżych i pachnących owoców? Są tego aż trzy powody! Raz – w środeczku znajdował się malutki dysk kokosowy, dwa – nie użyto w niej żadnych sztucznych aromatów malin, których tak bardzo nie lubimy i trzy – całość miała być posypana jagodami! Sami widzicie, nasze oczekiwania były ogromne.







Nazwa: Czekolada malinowa i kokosowa z jagodami - Mitzi blue „Fruit Disc”
Firma: Zotter
Skład: surowy cukier trzcinowy*, masło kakaowe min 36%*, suszone maliny 9%*, odtłuszczone mleko w proszku*, kokosowe chipsy 2%*, emulgator: lecytyna sojowa*, suszone jagody 1%*, wanilia*, cukier puder*, sól jodowana, cytryna w proszku*
* z upraw ekologicznych
Masa netto: 65g
Wartości odżywcze: brak informacji
Informacje dodatkowe: bez glutenu, może zawierać śladowe ilości wszystkich rodzajów orzechów i sezamu
Cena: 16 zł

Nasza opinia 
Wygląd: Niestandardowe opakowania czekolad zawsze będą nas przyciągały jak magnes, więc Zotter ma za to u nas ogromnego plusa. Dodatkowo biało-różowe kolory są następnym argumentem za kupnem tej tabliczki. Niestety, kiedy już dobrałyśmy się do środka ujrzałyśmy połamany dysk :/ Mamy tylko nadzieję, że pozostałe czekolady są w lepszym stanie a to był tylko jednorazowy incydent. Kolejny nasz zawód to ilość wtopionych jagód! No dobra, nie spodziewałyśmy się niewiadomej ilości posypki ale kilka jagódek to lekka przesada. Miałyśmy nadzieję, ze smak nam to wynagrodzi.

Smak: Czerwona lampka zaświeciła się nam kiedy  wzięłyśmy do ręki po kawałku czekolady a ona zaczęła się bardzo szybko topić i zostawiać tłustą warstwę na placach. Faktycznie, konsystencja była bardzo tłusta i plastelinowa. Co prawda zniechęciło nas to ale nadal liczyłyśmy na pyszny smak. Różowa część bardzo szybko rozpuszczała się w ustach i pierwsze co było czuć to wyraźnie mleczny posmak (podobnie jak biała czekolada). Dalej dały o sobie znać kwaśne maliny, takie mocno kwaśne :P To dobrze, bo dzięki nim tabliczka w ogóle nie była przesłodzona, wręcz pod tym względem idealna. Co najważniejsze nie znalazłyśmy tam żadnej sztucznej nuty tego owocu i o to właśnie nam chodziło. Jednak chyba najbardziej byłyśmy ciekawe smaku środkowego dysku o kokosowym smaku. Kiedy przeczytałyśmy w składzie, że użyto chipsy kokosowe miałyśmy nadzieję na chrupiące cząstki zatopione w środku. Niestety, w ogóle nie wyczułyśmy (choć baaardzo dokładnie szukałyśmy) ani jednego chipsa. Mimo, że miało się ich tam znajdywać zaledwie 2% to na takie małe kółeczko, któraś z nas powinna je znaleźć, prawda? Smak kokosu w samej czekoladzie był bardzo delikatny i przegrywał z o wiele wyraźniejszym mlecznym posmakiem, o którym pisałyśmy już przy malinowej wersji. Co do jagódek... gumowe, trochę twarde, lekko kwaśne. Generalnie nie urzekły.

Podsumowanie: Jakby tu podsumować? Czekolada była dobra… zwyczajnie dobra i nic więcej, więc cztery pandy tutaj to maksymalna ocena. Nie ukrywamy, że oczekiwania co do niej były wielkie i może m.in. dlatego nasze rozczarowanie też się spotęgowało. A to był po prostu przerost formy nad treścią. Mamy nadzieję, że pozostała czwórka również nas zaskoczy ale bardziej pozytywnie.


Ocena: 4 pandy
Copyright © 2016 Candy Pandas , Blogger